SOS

2012-07-01 18:07:18
pkwp

 SOS dla Ziemi Świętej

 

Główny cel?

Pomoc chrześcijanom w Ziemi Świętej.

Na czym polega akcja?

W parafiach rozprowadzamy przedmioty wykonane przez chrześcijan z Ziemi Świętej oraz książki. W ten sposób pomagamy im, by mieli z czego żyć i nie musieli emigrować ze swojej i Pana Naszego Ojczyzny.

Co z przedmiotami, których nie uda się sprzedać?

Przedmioty, których nie sprzedacie możecie nam oddać. Płacicie tylko za te, które rozprowadziliście.

Jak zamawiamy przedmioty?

Prosimy o zapoznanie się z ofertą przedstawioną w załączniku oraz uzupełnienie karty zamówienia, która przesyłacie na adres biura (ksmsiedlce@wp.pl).

Propozycja przebiegu akcji:

  1. Oddziały składają zamówienia drogą elektroniczną na załączonym formularzu zgłoszeniowym..
  2. Po telefonicznym umówieniu Ks. Asystenci odbierają zamówione przedmioty.
  3. 14 listopada każdy oddział przeprowadzają akcję w parafii.
  4. Do 30 listopada każdy oddział rozlicza się z przeprowadzonej akcji.

 

COŚ WIĘCEJ O INICJATYWIE…

Ziemia Święta, tu urodził się, żył, nauczał, umarł i zmartwychwstał Jezus Chrystus. Od początku chrześcijaństwa, a więc od ponad 2000 lat żyją tu kolejne pokolenia rodzin chrześcijańskich. Dziś ich obecność w Ziemi Świętej jest poważnie zagrożona.

Patriarcha Jerozolimy, Michael Sabbah skierował apel do wszystkich katolików w Polsce. „Dziś potrzeba mocnego wsparcia naszej religii w Ziemi Świętej, potrzeba inicjatywy, która wesprze chrześcijan tej ziemi. Wasza kampania SOS dla Ziemi Świętej wspaniale wpisuje się w tę inicjatywę”. Od czasu gdy w 1948 roku powstało państwo Izrael trzy czwarte chrześcijan uciekło z Ziemi Świętej lub zostało z niej usuniętych siłą.

W Jerozolimie żyje ich zaledwie 7 tysięcy (60 lat temu było ich tu 45 tysięcy), a razem z Autonomią Palestyńską ich liczba w przybliżeniu wynosi tylko 150 tysięcy, to 2% populacji. Dziś chrześcijanom żyje się tu bardzo ciężko. Pod naporem władz Autonomii zamykane są chrześcijańskie stacje radiowe i telewizyjne, pod presją fanatycznych muzułmanów istnieje zagrożenie pobiciem, a nawet śmiercią, bo fanatycy postrzegają chrześcijan, którzy są w większości Arabami jako odszczepieńców. Z powodu długiego i betonowego muru chrześcijanie żyją odgrodzeni od świata zewnętrznego jak w klatce, nie mogąc się nawet przemieszczać po swoim kraju, są Arabami, a więc dla Izraelczyków podejrzani są o terroryzm. Mur utrudnia codzienne życie, nie mogą w wyniku ciągłych kontroli i przejść granicznych docierać do swoich miejsc pracy, dlatego je tracą.

W Autonomii Palestyńskiej nikt ich jednak nie zatrudnia, bo nie są muzułmanami. Dodatkowo nasila się wrogość pomiędzy dwoma walczącymi obozami, izraelskim i palestyńskim, a to dotyka najsłabszych, którzy nie uczestniczą w tej wojnie, są to chrześcijanie stanowiący bezbronną mniejszość, oni po prostu nie mają nikogo oprócz nas. Dlatego o nich pamiętajmy, bo takich rodzin katolickich z Betlejem są wciąż tysiące.

Dzięki naszej inicjatywie, kampanii SOS dla Ziemi Świętej mają pracę i tę świadomość, że jest ktoś, kto o nich pamięta. Mając błogosławieństwo Ojca Świętego, Benedykta XVI i zachętę do realizacji wsparcia egzystencjalnego dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie pragniemy ofiarować również Państwu tę możliwość.

Jest nią kampania SOS dla Ziemi Świętej.

„Nigdy nie zostawimy naszej ziemi, tu urodził się mój ojciec i umarł, stąd pochodzą moi przodkowie, a w tym mieście urodził się nasz Bóg, Jezus Chrystus. Nie, nigdy nie opuścimy naszej ziemi, chociaż jest nam coraz trudniej żyć”.

Carlosowi, którego matka pochodzi z jednego z krajów Ameryki Łacińskiej, a ojciec z Palestyny podczas wypowiadania tych słów zakręciły się łzy w oczach. Opowiada o wielkiej emigracji chrześcijan z Ziemi Świętej. Cała rodzina uciekła do Ameryki Południowej, bracia, którzy na nowo ułożyli sobie życie wciąż zachęcają go do wyjazdu, ale on jest uparty. Wszyscy jego sąsiedzi, którzy w większości byli chrześcijanami zostawili swoje domy i udali się na emigrację… on został.

W tej chwili jego sześcioosobowa rodzina to jedyni chrześcijanie w tej dzielnicy Betlejem. Dookoła muzułmanie. Proces emigracji chrześcijan i nowej kolonizacji trwał zaledwie 5 lat. „Jest ciężko, żyjemy w napięciu, nagle staliśmy się obcy, na naszej ziemi od tysiącleci to była nasza ziemia, teraz jestem tu sam”. Pytany czy się boi spełnienia gróźb nowych sąsiadów odpowiada z błyskiem w oku: „Oddałem siebie i swoją rodzinę Jezusowi, czego mam się obawiać?”.

Wnętrze domu jest ubogie, rodzina Carlosa żyje skromnie, ale są dumni, że uczciwie pracują na życie. Synowie, matka i babcia pracują przy wyrobie różańców. Muszą, to ich jedyny dochód. Muzułmanie są finansowani przez bogate kraje arabskie, osadnicy żydowscy przez Izrael, tylko oni nie mają wsparcia egzystencjalnego. To wciąż te same słowa, pełne żalu, zdziwienia, i wciąż ten sam apel, z jakim można się spotkać w środowisku chrześcijan: „Nie chcemy od was pieniędzy, ale możecie dać nam pracę, jeśli wy, katolicy zapomnicie o nas, to kto będzie o nas pamiętać?”.

Podobne zdania wypowiadają wszyscy spotkani. Kochani, prosimy was wraz z nimi, pamiętajcie o nich, dla wielu z nich kupno przez nas różańca czy ozdóbki choinkowej, to wciąż jedyna forma dofinansowania i zagwarantowanie chleba na kolejny dzień. Dzięki nam mogą pracować i zarabiać uczciwie na swoje utrzymanie. Dajmy im wspólnie tę możliwość!